Magnificon VII 2009-04-19 15:23:58
Czekałam z napisaniem relacji i okazuje się, że niepotrzebnie. Palec w szynie, dalej ciężko się pisze, a już trochę pozapominałam -.- Ale cóż ;p
W piątek w szkole nie byłam, tak więc mogłam się przygotować do konwentu. Oczywiście cały dzień się leniłam i dopiero z godzinę przed wyjściem zabrałam się za pakowanie. Nie brałam cosplayu, a bagaż o dziwo nadal był za duży. Razem z Addą pojechałyśmy na dworzec, gdzie miałyśmy się spotkać z Leną. Trochę na nią czekałyśmy, a gdy wreszcie się zjawiła, poszłyśmy kupić dla niej bilet. Kolejki do 2 kas były niesamowicie długie i do tej pory dziwi mnie, że ludzie stawali na końcu nich, zamiast podejść do tych trochę dalej, przy których kolejki nie było wcale ;] Szybko udało nam się kupić bilet i ruszyłyśmy na peron, gdyż pociąg już podjechał. Ludzi na peronie było strasznie mało, nietrudno więc było o pusty przedział. W trójkę zajęłyśmy jeden i czekałyśmy na odjazd. Adda wyszła na zewnątrz, bo jej było za gorąco. Trochę się martwiłam, że jedziemy tylko w trójkę, nie lubię gdy ktoś całkiem obcy się dosiada xD Ale niespodziewanie do Addy zadzwoniła Lina i ona razem z Niemti, Ano i młotem dołączyły do nas. W poznaniu dosiadły się jeszcze Sakura i Inochi. Podróż minęła ogólnie w miłej atmosferze, chociaż było trochę niewygodnie, a zapachy zza okien czasami były aż... aż zbyt xd Gdy dojechaliśmy na miejsce, razem z całą chmarą ludzi udaliśmy się na poszukiwanie przystanku tramwajowego. Gdy w końcu się znalazł, czas na zakup biletów. Automaty z biletami szybko się zbuntowały i z Ano urządziłyśmy mini bied do kiosku. Z podróży tramwajem pamiętam tyle, że było bardzo tłoczno, trwała długo i było mi niewygodnie xD Kiedy wysiedliśmy, okazało się, że do przejścia jest jeszcze spory kawałek, ale jakoś udało się nam dojść. Na miejscu przeszłyśmy na początek kolejki, która jak na razie była bardzo luźna. Udało nam się wejść dosyć wcześnie i jest to pierwszy konwent, z którego nie zapamiętałam kolejki jako największe zło. Jakoś wtedy rozstałyśmy się z Liną, Ano, Niemti, Sakurą i Ino, więc same z Leną i Addą udałyśmy się na poszukiwanie sleepa. Nie miałyśmy rezerwacji, więc planowałyśmy korzystać z ogólnego. Gdy w końcu udało nam się go znaleźć, a wcale nie było to takie łatwe, biorąc pod uwagę wielkość budynku, sala była dosyć pusta. Rozłożyłyśmy się koło kontaktu i poszłam z Leną się przebrać. Potem było poszukiwanie łazienki, co też okazało się nie lada wyzwaniem, a gdy w końcu się to udało, Lena poszła do Niemti, żeby ta jej narysowała na rękach cosie na jej cosplay, a ja z Addą poszłyśmy na pierwszy panel. Była to ‘historia cosplayu’. Z panelu wyrwała mnie Oa, która dzwoniła, że już jest na miejscu i żebym wyszła do niej pod drzwi. I tu był problem, bo musiałam owe drzwi znaleźć xD gdy w końcu je znalazłam, spotkałam Oę i poznałam Julię, która przyszła razem z nią. Wtedy po raz kolejny musiałam odnaleźć w tym skomplikowanym budynku duży sleep, co chwilę się gubiłam, ale się udało. Tam Oa zostawiła rzeczy i dała mi obiecane mini-Twixy *.* (dziękuję :D) i czekałyśmy na Addę, która miała do nas przyjść. Przyszła, rozstałyśmy się z Julią i Adda doprowadziła nas do cosplay roomu, gdzie byłam na prawie każdym panelu ^^ Ogólnie cosplay room był bardzo udany, poza cosplayem jedyna dla mnie atrakcja na konwencie xD Tak więc przez pierwszą część konwentu spędziłam tam, opuściłam salę dopiero na panelu ‘Techniczna strona cosplayu’. Wtedy to też (o ile dobrze pamiętam) poszłyśmy z Leną spać. Zmęczenie po długiej podróży dawało się we znaki. Lena stwierdziła, że rezygnuje z cosplayu, ale po jakimś czasie Adda dobudzała nas na próbę cosplayową, na której mnie i Oy nie powinno być, a Adda i Lena chciały zgłosić, że się wycofują. Lena jednak zmieniła zdanie, że jednak udział weźmie :P Trochę tam posiedziałyśmy, a potem ja i Oa postanowiłyśmy wybrać się do sklepu, który o dziwo, dosyć szybko znalazłyśmy xD Tam spotkałyśmy m.in. Gargu, który zaskoczył mnie swoją znajomością angielskiego, mówiąc do mnie ‘excuse me’ xD Zrobiłyśmy małe zakupy (no name’y *.*) i wróciłyśmy. Potem w sumie czas spędzało się na nicnierobieniu, chodzeniu po conplacie i zrywaniu plakatów promujących konwenty (no co? Zawsze to jakaś pamiątka xDD), gadanie z cosplayerami o ich strojach i handel wrzątkiem (dużo ludzi chciało pożyczać od nas czajnik, to Adda w końcu postawiła karteczkę ‘wrzątek za jedzonko’ ^^). Jakieś pół godziny przed planowanym otworzeniem drzwi do maina na cosplay, przed drzwiami gromadziła się już spora liczba ludzi. Razem z Oa też stanęłyśmy, a raczej usiadłyśmy w kolejce. Po jakimś czasie dołączyła i Adda, która po chwili się zmyła i już nie mogła wrócić, po kolejka zaczęła się robić coraz bardziej ‘gęsta’. Było ciasno, tłoczno i gorąco, ludzie przyciskali mnie do ściany i ogólnie – nienawidzę tego ścisku. Udało się uniknąć tego w kolejce na samo wejście na konwent, to musiało mnie to dopaść gdzie indziej -.-. Przeleciał nawet nad nami jakiś gościu z gumowym kurczakiem XD Gdy w końcu się dostałyśmy, w środku już czekała Adda, która zajęła nam miejsca – chwilę potem organizatorzy zaczęli pilnować, by nikt nikomu miejsc nie zajmował, bo to nie fair w stosunku do innych, którzy stoją w kolejce. Zaczął się cosplay. Na początku gothic lolity, których stroje mimo iż są fajne i ładne, to samo w sumie oglądanie tego na scenie jakoś mnie nie kręci. Ze zniecierpliwieniem czekałam na cosplay właściwy. Cykałam zdjęcia, które wyszły jak wyszły, ale ogólnie oglądanie cosplayu z publiczności też nie jest złe. Jednak strasznie chciałam być po drugiej stronie ^^ Pokaz się skończył i przyszła kolej na scenki, ale przed tym, krótka przerwa. Trochę ludu zrezygnowało ze scenek, ja jednak zostałam. Scenek było dosyć dużo i raczej się na nich nie nudziłam – większość była zabawna i ciekawa. Gdy się skończyły, miało odbyć się karaoke. Trochę było kręcenia się, udało nam się nawet usłyszeć wyniki cosplayu (komentarza pozwolę sobie nie napisać). Potem ja, Lena i Oa poszłyśmy jeść, przyleciała do nas Adda, że jest karaoke, na którym można śpiewać cokolwiek, byleby było zabawnie, ale zaczęła strzelać fochy i wkrótce poszłyśmy spać.
Obudziłyśmy się koło 9:00. Okazało się, że jeśli chodzi o atrakcje, to nie ma nic, co by mnie specjalnie interesowało. Poszłyśmy z Addą poszukać Liny, co by to się zapytać, którym w końcu wracamy pociągiem. W planach był ten wcześniejszy, około 12:00. Poszłam więc ogarnąć swoje rzeczy i poinformować o tym dziewczyny. Jakoś wtedy, zupełnie przez przypadek, znalazłam jedną z kartek z wynikami cosplayu :P Kiedy wróciłam do Addy i Liny, okazało się, że jednak chyba nie zdążymy na ten pociąg, bo czekamy na Techna, który ma przywieść dla Ano urodzinową niespodziankę. Wtedy Oa się zmyła, bo ona chciała wracać wcześniejszym autobusem, a my całą grupką poszłyśmy na tył szkoły. Tam Techno przyjechał samochodem z wielkim D18 na masce i napisami Ano777 i Usada, oraz z tortem ^^ Udaliśmy się do sleepa WTFa i WWFF, gdzie na ulotkach Balconu, służących jako talerzyki, zjedliśmy tort. Po mini przyjęciu urodzinowym, Lina, Wero i Altair wybierali się do fotostudia na sesją z TRC, a ja i Adda, nie mając nic ciekawszego do roboty, poszłyśmy z nimi, przyglądać się pracy. W fotostudiu spędziliśmy około 2 godziny, po czym wróciłyśmy do sleepa WTFa. Dowiedziałyśmy się, że trzeba już opuszczać duży sleep, więc z Leną i Addą zabrałyśmy stamtąd rzeczy. Wtedy Kwak poszukiwał jednej z zaginionych kartek cosplayu, tej, którą znalazłam wcześniej wciśniętą za ulotkę Funekaia na drzwiach. Okazało się, że ktoś zrobił sobie z niej talerzyk pod tort ^^ jakiś gościu co chwilę wchodził do sleepa, mówiąc nam, że już mamy się zbierać, bo ekipa sprzątająca chce już zabrać się za to skrzydło. My to z początku olaliśmy, ale w końcu opuściliśmy conplace. Dziewczyny poprosiły Techna, aby podwiózł nam na dworzec bagaże, tak więc nie musiałyśmy ich dźwigać znowuż kawał drogi. Do dziś zadziwia mnie fakt, że udało mu się to wszystko upchnąć w jednym samochodzie. Jakimś skrótem szłyśmy na przystanek tramwajowy, po drodze zaszłyśmy do sklepu. Dojechałyśmy na dworzec, dziewczyny poszły kupić bilety na powrót. Potem udałyśmy się na poszukiwanie parkingu, co by to odebrać nasze bagaże. Już z bagażami, mając jeszcze dużo czasu do odjazdu pociągu, zdecydowałyśmy się pójść coś zjeść. Udałyśmy się do Galerii Krakowskiej. Nie mogłyśmy znaleźć miejsca, gdzie cała nasza grupka będzie mogła się rozsiąść, jedliśmy na dworze, siedząc na ziemi, a co. Po zjedzeniu udałyśmy się już na peron i tam czekałyśmy na pociąg.
Z drogi powrotnej pamiętam niewiele, bo głównie spałam. Oglądałyśmy zdjęcia, jadłyśmy chipsy, w Poznaniu, gdzie wysiadły Ino z Saku, zostałam przegoniona na drugą stronę przedziału i potem już właściwie cały czas spałam. Docierały do mnie tylko pojedyncze zdania z rozmów, między innymi fakt, że Lena miała nazywać się Debora, a Niemti została ochrzczona jako Zmienti xD
Ogólnie konwent oceniam na plus. Mimo iż nie pojawiłam się na wielu organizowanych atrakcjach, a tylko w cosplay roomie oraz na cosplayu, to było po prostu... fajnie. Czas był spędzony ze wspaniałymi ludźmi, którym bardzo dziękuję. Następny konwent Konecon 2 – nie mogę się doczekać ^^
skomentuj (0)
Ecchiconowa relacja 2009-03-20 23:51:12
27.02.2009-1.03.2009
Podążając za Addą i Larenn i ja piszę. Późno, ale zawsze xD No cóż, leń jestem i wcześniej mi się nie chciało xD
Ecchicon 4 to był mój drugi konwent, zaraz po ssącym Mokonie. Nic więc dziwnego, że spodziewałam bawić się na nim nieco lepiej. W piątek nie byłam w szkole. Byłam chora, a poza tym szłam do okulisty. Miałam więc dosyć dużo czasu na... kończenie stroju na cosplay. Mimo zmęczenia, zajmowałam się tym niemalże do godziny wyjścia. Trzeba przyznać, że zrobiłam sporo – cały ten jakby pas, wzorki na tyle spódnicy (właściwie całe xd), skończenie niebieskiego tyłu bluzki, pomalowanie fragmentów włóczni, kokardki na butach, przyszycie piórek do gumek na peruce, zrobienie dziwnych kulek odstających ze sznurka (które nawet się spaliły ^^) i coś tam jeszcze xD Około 21:30 razem z Addą i macką, eee to jest włócznią na cosplay pojechałam na dworzec, gdzie miałyśmy spotkać się z Larenn. Gdy Larenn się pojawiła poszłyśmy razem z nią kupić bilet (my z Addą kupiłyśmy sobie wcześniej, a co) . Potem ruszyłyśmy na peron, gdzie gromadziła się już znaczna część osób jadących na Ecchi. Pech chciał, ze do Warszawy jechały dwa pociągi. Pierwszy wyjeżdżał jakoś o 22:30 i na miejscu był koło 8:00, drugi zaś wyjeżdżał po 23, ale w Warszawie był wcześniej – jakoś po 6:00. W planach miałyśmy ten drugi pociąg, a znaczna część ludu wybrała ten pierwszy. Tam ludzie nas zakręcili, że lepiej jechać dłużej pociągiem niż potem kręcić się po Warszawie, że w końcu, sama nie wiem czemu, wsiadłyśmy do tego pociągu. Tam Larenn rozmawiała przez telefon z Juniorem i ba, okazało się, że go jeszcze nie ma na dworcu, coś tam chyba jej powiedział, że mamy nie kombinować i wysiadać. Z tym, że właśnie zamknęły się drzwi pociągowe i usłyszałam sygnał, że zaraz będzie odjeżdżał pociąg. Jak głupie rzuciłyśmy się na drzwi, które Adda usilnie próbowała otworzyć – bez skutku. Na szczęście dla nas na zewnątrz stał konduktor, który nam otworzył. ‘Co jest?’ zapytał zdziwiony, a my z przerażeniem ‘wysiadamy!’ i wyskoczyłyśmy z pociągu. W ostatniej chwili. Całe roztrzęsione (serio, wstrząsnęło to mną trochę bardziej niż powinno xD) poczłapałyśmy do pociągu naprzeciwko, gdzie zajęłyśmy wolny przedział. Tam rozlałam colę na podłogę przy otwieraniu, cała Dżó xD Zrobiłyśmy sobie piękną karteczkę z napisem ‘Ecchicon – zajęte’ na jednej z kartek planu atrakcji Ecchiconu, który wydrukowała Larenn, Adda dorysowała obok mordę Naruto, który nie wyglądał jak Naruto i przykleiłyśmy sobie na drzwiach przedziału. (reakcje ludzi? ‘co to? Jakaś wycieczka?’ xD). Wkrótce do przedziału władowali nam się Meduz, Qudaci i Junior i sobie pociąg odjechał. Naśmiałam się więcej niż mogłam (choroba dawała się we znaki, gardło bolało mnie tak, że ledwo mówiłam, a tu jeszcze w trakcie mi szanty kazali śpiewać. No cóż – odmówiłam xD), ludzie z 2 przedziałów obok co chwilę pukali nam w ściany (ajć chyba za głośno było xD), w Stargardzie dosiadła się do nas Maiika i jakiś fantasta (Hodo bodajże), Junior namalował Mario i przykleił na drzwiach taśmą dwustronną klejącą, którą podniecał się Meduz, potem przyszła Sztruksowa kurtka, która nosiła człowieka i ogólnie było śmiechowo, że tak to określę. (a Larenn chyba do dziś nie wie o co chodziło ze Sztruksem... xD) Około 3:00 polegliśmy prawie wszyscy, zgasiliśmy światło i próbowaliśmy spać. Jeśli o mnie chodzi to uważam, że w pozach jakie uskutecznialiśmy próbując się w czwórkę jakoś wygodnie rozłożyć, to jesteśmy mistrzami xD Nie pamiętam jakim cudem, wylądowałam na samym dole tej piramidy (czy wcześniej nie siedziała tam Adda? o.O) przez co cały czas wbijałam się plecami w popielniczkę. Zasnęłam raz, spało mi się już tak dobrze i nawet wtedy było mi wygodnie, ale konduktor jakiś do przedziału wlazł, zapalił światło i zmusił nas do szukania biletów. Potem mimo prób, przysypiałam tylko częściowo, ale generalnie się nie wyspałam xD Dojechaliśmy do Warszawy z jakimś półgodzinnym opóźnieniem. Z całym tłumem fandomu postanowiliśmy iść do KFC. Tam się znalazł jakiś gościu, który ‘zna Warszawę i on nas zaprowadzi’. To poszliśmy za nim do KFC, które jak się okazało, wcale nie było tak daleko, ale znowu blisko też nie. A z moim bagażem to już na pewno nie xD But mi się rozwiązał po drodze, ha xD jakie szczegóły pamiętam xD No i w końcu doszliśmy do tego KFC i... zamknięte. Mieli otwierać dopiero za ponad godzinę, stwierdzając iż czekanie tam, na mrozie w dodatku, nie ma sensu, ruszyliśmy piechotą po szkołę, w której miał się odbyć konwent. Mimo że było chyba koło 7, lub 8, już nie pamiętam xD to ludu było sporo. Staliśmy tam chwilę, ja sobie nawet przysiadłam na bagażu, ale było strasznie zimno, no xD I w końcu stwierdzając iż jest stanowczo za zimno i nie ma sensu stać tu jeszcze tylu godzin, poszliśmy z Addą, Juniorem, Larenn i Maiiką szukać jakiegoś baru czy czegoś. Szliśmy dosyć długo i znaleźliśmy tylko podejrzaną kawiarnię, ale było tak zimno (zua Warszawa), że tam weszliśmy. Zamówiliśmy sobie gorącą czekoladę (mmmmm *.*) i spędziliśmy tam jakieś dwie godziny. Przynajmniej było ciepło i trochę odpoczęłam. No ale trzeba było w końcu iść stanąć w tej kolejce. Wpuszczać mieli od 11, my byliśmy tam jakąś godzinę wcześniej. Najpierw jak cywilizowani ludzie stanęliśmy na końcu, ale już po chwili przeszliśmy sobie wzdłuż całej kolejki (był jeszcze luz, więc się dało xD) i wylądowaliśmy prawie na początku, w miejscu, w którym staliśmy wcześniej. Przyznam, że nienawidzę szczerze stania w tych kolejkach. Kiedy zaczęli już wpuszczać, ludzie zaczęli się pchać na chama. Plecy bolały mnie od ciężaru plecaka, nogi od stania. Często zdarzyło mi się tracić równowagę i stałam tylko dzięki podpieraniu się na wszystkich dookoła. Na szczęście dla nas, ten ścisk nie trwał zbyt długo, około 12 weszliśmy do środka (choć niektórzy podobno stali do 16...). Zgubiłam dwie przypinki z torby, w tym kurde no moją ulubioną xD Weszłam do środka i się trochę przeraziłam. Ścisk był niesamowity, ludzi drugie tyle co na zewnątrz, a korytarze strasznie ciasne. Ledwo dało się przejść. Wrzuciłyśmy rzeczy tymczasowo do jakiegoś sleepa (w którym i tak miejsca dla nas by nie starczyło, ale rzeczy mogły czekać) i następnie Larenn poszła na akcję ratunkową sukienki ze ścisku kolejkowego, oraz innych bagaży, a ja i Adda kręciłyśmy się po stoiskach. Gdy Larenn już wróciła, poszłyśmy na trzecie piętro, gdzie podobno miały być otworzone nowe sleepy. Potem się okazało, że ma tam być tylko sleep korytarz, tak więc poszłyśmy szukać innego miejsca do spania. Znalazłyśmy sobie ciasną, acz przyjaźnie wyglądającą wnękę. Owa wnęka była o tyle dobra, że była na drewnianych deskach, dzięki czemu nie było zimno, a ludu nie kręciło się tam wiele, więc nikt nie mógł nam podeptać bagażu. Przestawiłyśmy tylko jakieś dwie wielkie, stojące tam butle i Adda z Larenn poszły po nasz bagaż. Przyszły bez mojej włóczni, o której kompletnie zapomniałam xD W końcu przyszedł czas na pójście na jakiś panel, to wybrałyśmy się na panel Kwaka ‘Cosplay okiem fotografa’. No cóż, było ciekawie, ale dostawałam tam powoli szału. Nie miałam gdzie usiąść, to stałam pod ścianą, a tak mnie zaczęły nogi boleć (kolejka zaczęła dawać się we znaki), że co chwilę musiałam kucać, centralnie wystać nie mogłam, no xD Rada na przyszłość – na konwent załóż wygodniejsze buty xD Potem poszłyśmy sobie znowu przejść się ciasnymi korytarzami, popatrzeć co tam mają, przywitałam się ze Styxem, która tego nie pamięta xD, kupiłam sobie boski plakat z Vincentem *.* (i reszta załogą FF VII DoC xDDDD). Wylądowałyśmy w fotostudiu z Addą i z Larenn, gdzie sobie popatrzyłam trochę jak ktoś komuś cykał foty, aż doszłam z Addą do wniosku, że warto by się w końcu przebrać xD Siedziałyśmy w łazience około godziny, mój strój mi się nie podobał, a pas mnie uwierał, peruka mi się rozpadała i ogólnie żal, jeśli chodzi o cosplayowanie Judith xD Na dodatek uświadomiłam sobie, ze nie mam włóczni, a tam gdzie ją zostawiłyśmy, już jej nie było -.- Znowu znalazłyśmy się w fotostudiu, gdzie poznałyśmy Sosenkę. Ktoś sobie akurat robił zdjęcia i następna w kolejce była właśnie Sosenka. W międzyczasie mi i Addzie Gargu cyknął kilka fotek, ale w końcu z fotostudia zrezygnowałyśmy, bo musiałyśmy iść na próbę cosplayową. Zanim tam dotarłyśmy, udało nam się załapać na około 10 minut panelu o ZSYPie i żałuję, że ta głupia próba cosplayowa nie pozwoliła mi zostać do końca. W MAINie na próbie pozachwycałam się wieloma strojami, powkurzałam się na perukę, pogadałam z kilkoma cosplayerami. Sprawdzili listę obecności raz, potem drugi, w końcu kazali tam iść za scenę, gdzie wszyscy już się pogubili w tym, kto za kim miał stać. Ogólnie było tam trochę przyciasnawo i nogi znowu mi odpadały, staliśmy tam dosyć długo. Jakaś dziewczyna przebrana za Konatę poratowała mnie piciem, bo już tam umierałam z pragnienia, duszno strasznie xD W końcu nadeszła moja kolej wyjścia. Stresowałam się strasznie, w końcu to mój pierwszy raz (na Mokonie poległam czekaniem, poszłam spać 15 minut przed rozpoczęciem, a co xD). Mój nick, mimo, że mieli zapisaną wymowę, to oczywiście przeczytany został przez ‘j’ a nie ‘dż’ ale cóż xD Przeszłam się kilka razy w tą i w tamtą (można oglądać na jutjubie, ha xD) i zeszłam ze sceny. Odnalazłam Niadę i stanęłam obok oglądając resztę cosplayu. Muszę przyznać, że bardzo podobała mi się grupka z Code Geassa, strój C.C. był chyba najlepszy na całym konwencie (słuszna nagroda dla grupki xD), ale ogólnie wiele strojów mi się podobało i generalnie cosplay uważam za dosyć udany. A scenki... Scenki były bardzo udane, śmieszne i nie przynudzały. Tak trzymać xD I co potem... No poszłam zdjąć ten niewygodny strój i dać spokój peruce, na której kok już się zupełnie rozwalił. Zgubiłam agrafki, należące do Addy, za co przepraszam xD Trochę kręcenia się, z Adda i Juniorem poszliśmy na panel ‘Pimp my scan’, który nudził, więc w trakcie wyszliśmy i potem było chyba karaoke. Siedziałam z przodu, wszystko widziałam i w ogóle full wypas, ale w trakcie zachciało mi się tak spać i poczułam takie zmęczenie, ze poszłam do naszego małego sleepa i niemal natychmiast zasnęłam xD Jakąś godzinę później Larenn mnie budziła pytając czy chcę pizzę. Odpowiedziałam ‘tak’ i poszłam spać dalej, przyszła następny raz po pieniądze na pizzę. Dałam jej swoją część i poszłam spać. Trzeci raz mnie budziła, że już jest pizza więc w końcu wstałam. No nie ma to jak pizza po północy xD Zjedliśmy razem z Larenn, Addą, Juniorem, Yoh i Sakuranną, a jak zjedliśmy to z Juniorem poszliśmy do naszego sleepa spać. Niby mieliśmy wstać za godzinę, bo coś tam miało się odbyć, ale nawet nie słyszeliśmy budzika, potem jakoś się przebudziłam i zobaczyłam, że na nogach leżała nam Adda, znowu zasnęłam, a około 7:00 zaczęła nas próbować obudzić. Udało mi się wygramolić ze śpiwora i poczłapałam myć zęby. Jak wróciłam to Adda już dobudziła Juniora i poszła budzić Larenn, która spała w sleepie z Yoh i Sakuranną (nasz był jednak ciut za mały xD). Poszliśmy do bufetu na herbatę, Junior dzwonił na informację PKP, bo jak się dowiedzieliśmy, podobno istniał jakiś pociąg do Szczecina, który z Wawy wyjeżdżał o 15 (na stronach PKP go nie było). Adda dobudziła Larenn i w czwórkę poszliśmy na warsztaty maskotkowe. Oczywiście się trochę spóźniliśmy (chyba xD), więc nie było gdzie siedzieć. Zrezygnowaliśmy z szycia, ale na panelu dalej byłyśmy. Ja przejrzałam sobie prace z konkursu na projekt ecchi stroju i nawet jedną kartkę podwędziłam (ale bez obaw, tylko ‘czystą’ xD). Dowiedzieliśmy się jak szyć te pluszaki, zmacałam pluszowego Laviego, który był kyaśny na maksa xD A potem... potem chyba wylądowaliśmy na konkursie seiyuu, gdzie pod fragmenty anime uczestnicy mieli podkładać głosy. Cóż, ja byłam tylko publicznością xD Pierwsze anime, które leciało było mocno powalone, bo opowiadało o jakiś dziewczynkach, które zbierały grzyby, które rosły koniom w miejscu gdzie jednorożec ma róg xDDDD Posiedzieliśmy trochę w DDR’ze, gdzie nawet weszłam na to coś (ta mata jest zua. Ale fajna w sumie xD), poszliśmy sobie popatrzeć na konkurs ‘Co to jest?’ i potem ja z Addą już zbierałyśmy się z konwentu, bo Adda chciała się jeszcze spotkać z Karoliną. Z resztą mieliśmy spotkać się na dworcu. Razem z Addą i Karoliną poszłyśmy do Złotych Tarasów, gdzie kupiłyśmy trochę żarła na drogę i poszłyśmy do KFC (tak, tak – okazało się, ze zaraz przy dworcu było KFC, a w sobotę szliśmy do niego niezły kawałek xd). Poszłyśmy na dworzec, znalazłyśmy z Addą pusty przedział. Potem przyszedł Qudaci i wrzucił nam rzeczy do przedziału, potem dołączyli jeszcze Junior z Meduzem i w tym towarzystwie spędziliśmy całą droga powrotną, ha xD nie dosiadł się absolutnie nikt ‘obcy’ xD W sumie to właściwie prawie całą drogę próbowałam spać, gdy trochę przysnęłam, znowu obudził mnie konduktor xD Tym razem Sztruksa na szczęście nie było i siedzieliśmy w przedziale dla niepalących to nawet się w popielniczkę nie wbijałam xD Podróż minęła wyjątkowo szybko i po 23:00 byłam już w domu.
Podsumowując: Ecchicon 4 uważam za udany konwent. Było wspaniale, ale trzeba było wrócić do rzeczywistości. Cóż, pozostaje czekać mi do kolejnego konwentu, Magnificon już wkrótce, nie mogę się doczekać ^^
Tak w ogóle pisanie tego zajęło mi około tygodnia xD Ale cóż – uważam, że spisanie relacji to dobra rzecz, po jakimś czasie wspominanie tego może być naprawdę miłym... brak słowa, no... xD miłym czymś xD
skomentuj (1)